Tak to już jakoś w życiu jest, że pewne rzeczy musimy sobie zrekompensować. Brak miłosnych uniesień rekompensujemy sobie endorfinami uwolnionymi po obżarciu się tabliczką czekolady, brak stylu rekompensujemy koszmarnymi (ale modnymi) butami, brak powodów do narzekania, szybko nadrabiamy robiąc najgłupszą rzecz na świeci. Można by tak dalej, wszyscy mamy jakieś grzeszki.
Ja rekompensuję sobie brak dwóch rzeczy, coraz słabiej zaznaczoną talię, zrekompensuję sobie w najbliższym czasie zakupami ubrań o nieco luźniejszym kroju. Natomiast brak wiosny zamaskuję pastelami i zielenią. Zasiądę przy stole i będę udawać, że jest ciepło. To też zrekompensuję sobie podkręcając kaloryfery.
Niech się ta wiosna już schowa, wcale mi jej nie brakuje - powiedziałam spoglądając w okno ze łzami w oczach.
Dobrze, koniec narzekania. Kiedyś w końcu i tak przyjść musi. Poczekam tu na nią cierpliwie, a potem wygarnę wszystko.
Szyć nie potrafię, a zrobiłam obrus. Takie czary i cuda na kiju. Tajemnica to pasek do obrębiania z IKEA, trochę bawełny i skandynawski sznyt w postaci trójkątów.
Przycięłam płótno, podkleiłam paskiem, zaprasowałam i gotowe. Kolejny raz moje lenistwo wygrało z potrzebą nauczenia się czegoś pożytecznego. Wybaczcie dzieci, mam dalej nie potrafi zszyć dziury w ulubionej spódniczce.
Zapomniałabym o farbie do tkanin i ziemniaku... To już wszystko: farba do tkanin i ziemniak. Zaprasować i gotowe. Instrukcja tak prosta, że mogę ją napisać monosylabami.
Efekt końcowy niespełna godzinnej pracy, z czego najwięcej czasu zajęło mi prasowanie tej opornej tkaniny, widać poniżej. W sam raz na święta lub celebracje Światowego Dnia Trójkąta. Jak kto woli.
Poduchy, w które się wtulam i łkam spoglądając na termometr, to nowa polska marka We Love Beds. Błękitna docelowo, wraz z krzesłem, powędruje do pokoju córki. Choć nie wiem jak zrekompensuję to moim plecom. Chyba zamówię kolejną...
A jest w czym wybierać, bo oferta jest sukcesywnie powiększana o najmodniejsze kolory, na przykład o tegoroczne kolory Pantone: Serenity i Rose Quartz. Mojego patriotycznego ducha cieszy metka Made in Poland - tak już mam, że lubię krajowe.
Mieszkanie w bloku to wyzwanie nie tylko w weekendy, gdy sąsiedzi postanawiają "rozkręcić tą imprezę". Albo co gorsza, my dzielimy się z nimi ulubioną muzyką, ale także dylematy "gdzie to wszystko pomieścić". Szafki z ikeowej BESTY, na to miękkie siedzisko i moje siedzisko ma jak w raju. Zamiast zagłówka obkładam się poduchami i ten sposób konsumuję posiłki lub czytam.
Powoli rozważam przeprowadzkę z sypialni...
Wesołych Świąt!






























































