Krótka historia o tym, jak urządzić pokój dzienny

41

 


Salon to wizytówka mieszkania, pierwsze miejsce, które odwiedzamy zdejmując eleganckie buty i wsuwając palce w wygodne papcie. Tu po dniu zmagań nareszcie prostujemy zmęczone kończyny, stawiamy na stoliku herbatę, rozkładamy się wygodnie z książką.

Współczesna mieszkanie jest kompaktowe, a pomieszczenia musza spełniać wiele funkcji. Trzeba wygospodarować miejsce na zjedzenie niedzielnego długiego śniadania, które czasem przeciąga się do obiadu. Znaleźć blat na rozłożenie planszówek w jesienne długie wieczory czy przestrzeń, która pomieści gości, którzy wpadają spontanicznie z szarlotką i chęcią na wspólne obejrzenie filmu.

Taka wielofunkcyjność wymaga sporej ekwilibrystyki. Musimy żonglować daną nam przestrzenią niczym doświadczony cyrkowiec. Tu postawić, tam przenieść, pomyśleć o każdym aspekcie. Gdzie w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na estetykę i własny styl?

Tu wchodzę ja, cała na biało, by pokazać Ci kilka trików jakie możesz zastosować u siebie. Wcale się nie obrażę, gdy zainspirujesz się moimi rozwiązaniami. A teraz krok po kroku pokażę Ci jak urządzić pokój dzienny, który będzie jasny, przytulny i wielofunkcyjny.


Koncepcja

Gdy powierzchnia nie jest duża, warto zastosować jasne kolory, które optycznie powiększa wnętrze. Stonowane barwy pozwolą się wyciszyć, złapać oddech po ciężkim dniu, nie przytłoczą. Nie martw się, że będzie „szpitalnie” - to zarzut, który najczęściej słyszymy stosując jednolite jasne kolory ścian – dekoracje i meble nie pozwolą się poczuć jak pacjent, ewentualnie jak rezydent luksusowego SPA.

Proste formy, ciepłe kolory, zabawa fakturą – to idea przyświecająca mi podczas planowania przestrzeni dziennej dla Meble Wójcik. Chciałam wprowadzić domową atmosferę, ustawić meble tak, jak to ma miejsce w naszych domach i mieszkaniach. Miało być nie tylko ładnie, ale i funkcjonalnie, tak aby wnętrze stanowiło nie tylko luźną inspirację, ale gotowe w zastosowaniu rozwiązania, które nie wymagają dużego nakładu pracy.

Ja osobiście lubię remonty, ale wiem, że nie każdemu wizja skuwania tynków podczas urlopu, jest równie przyjemnym wspomnieniem.

Skoro mam być jasno i przytulnie, to kolorem wyjściowym został beż. Na jego tle widoczne są tak białe, jak i drewniane meble. Do tego miękka wygodne tapicerowane krzesła, duża sofa, tekstylia i rośliny. Wisienką  na torcie będzie granat, który znajdując się tylko na dodatkach, nie dominuje, a jedynie nadaje wnętrzu charakteru. Identyczna kolorystyka zachowana jest w obu częściach pomieszczenia i to jest również celowy zabieg, który bardzo polecam, przy poszukiwaniach dodatków do Waszych domów. Wnętrze wydaje się spójne i przemyślane, gdy wprowadzamy do niego jedną paletę kolorów. Można ją później stosować w innych pomieszczeniach.

Celowo nie wprowadzałam dodatków w jednym stylu – mamy więc elementy soft boho, skandynawskiego i hampton. Kierowanie się zawsze tylko jednym wnętrzarskim stylem to spore ograniczenie dla naszej wyobraźni, więc przy tak okrojonej kolorystyce nie ma co się za nadto hamować.






Dwie strefy – czas relaksu

Całe pomieszczenie podzieliłam na dwie strefy – jadalnię i strefę relaksu. Jednak to nie sztywny podział za pomocą ścianek działowych, tylko prosty trik w postaci postawienia sofy na środku. Jej oparcie naturalnie wyznacza linię pomiędzy dwiema częściami boksu, z których jedna sprzyja wyciszeniu i rozrywce, a druga celebracji wspólnych rodzinnych posiłków.

Po prawej stronie mamy więc wygodną sofę i stolik, na którym możemy położyć nie tylko ozdoby, ale też kubek z kawą lub przekąski na wieczór z ulubionym filmem. Pod nim znajdziemy miejsce na ukrycie kolorowego magazynu i orzeszków, które są zawsze łakomym kąskiem dla pozostałych domowników.

Zmorą współczesnych mieszkań jest ograniczona przestrzeń do przechowywania. Gdzie pomieścić stosy dokumentów z urzędów, kable od ładowarek i wszystkie przyda-się niezbędne do życia? W tym miejscu, niczym bohater na białym wierzchowcu, wjeżdżają pojemne komody. Wszystko jest „pod ręką”, a jednak elegancko ukryte. Jeśli jest coś co chcemy wystawić na widok publiczny, ale nie lubimy się z kurzem, to komoda z przeszkleniem będzie idealnym rozwiązaniem.

Miękki dywan pod stopami, długie jasne zasłony, miękka sofa – możemy kupić je w zbliżonej kolorystyce, a sama faktura będzie dekoracją. To miejsce, które ma sprzyjać odpoczynkowi, a nie atakować bodźcami. 




Dwie strefy – czas na obiad

A gdzie postawić bibeloty, pamiątki, ozdobne talerze? O tym też pomyślałam i z dwóch  oddzielnych białych witryn oraz regału, ustawionych razem, powstała bardzo przyjemna aranżacja przypominająca kredens. Tu spokojnie można ustawić wszystkie wazony, zmieści się nawet ten od teściowej, wyciągany z szuflady tylko w dzień jej wizyty.

Podobnie jak, ponownie to podkreślę, prosty w formie stół. Celowo wspominam o prostocie Fribo, która dla mnie jest ogromnym aranżacyjnym plusem. Nie ma niebezpieczeństwa, że szybko się znudzą, lub wraz ze zmianą wnętrzarskich trendów przestaną być atrakcyjne. Ta kolekcja się nie zestarzeje.

Wracając do stołu to posiada on fakturę przypominająca naturalne drewno, a łatwość z jaką się rozkłada była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Robiliśmy nawet próby, czy można to zrobić jedną ręką (Spoiler alert – można).

Nad stołem wisi duża bambusowa lampa, która dobrze doświetli blat i jest jednocześnie dekoracją. Dekoracją jest również faktura ściany w tym miejscu – to listewki przyklejone w geometryczny wzór i pomalowane na ten sam kolor co reszta pomieszczenia. Rozwiązanie tanie, ale niezwykle efektowne.




Meble

Przy aranżacji wnętrza mogłam wybrać dowolne meble z asortymentu Meble Wójcik i pierwszą kolekcją jaka wpadła mi w oko było Fribo. Elegancka, prosta forma, którą z powodzeniem można zastosować w różnych pomieszaniach. Nie przytłacza, jest dostępna w dwóch kolorach, co daje duże możliwości aranżacyjne. Właśnie od połączenia dwóch kolorów wyszłam przy tworzeniu projektu. Trochę na zasadzie przeciwieństw układając stół w kolorze drewna, na tle białych witryn. Podobnie zrobiłam w części dziennej, gdzie komody kontrastują ze stolikiem.

Jednak nie mamy wrażenia, że coś się „gryzie” bo meble mają ta samą formę. To trochę jak zabawa klockami Lego, gdzie możemy dowolnie zestawiać ze sobą pasujące do siebie części, jednak dzięki różnej kolorystyce zawsze otrzymamy nowy, ciekawy wzór.

Sama jestem zaskoczona błyskotliwością powyższego porównania, tak bardzo, że teraz powinnam przejść do szczegółów technicznych, by nie odpłynąć w samo zachwycie. Za co pokochacie kolekcję Fribo:

- fani funkcjonalności za prostą formę, która sprawdzi się w każdym pomieszczeniu,

- minimaliści za bezuchwytowe fronty,

- zbieracze za szuflady z pełnym wysuwem, które dają pełny dostęp do wszystkich skarbów,

- miłośnicy rodzinnych spotkań za rozsuwany i wygodny stół, który pomieści całą rodzinę,

- nocne marki za podświetlaną witrynę,

- mieszkańcy bloków za dopasowane do mieszkań gabaryty.

 

 


Opisałam już założenia projektu, idee jakie przyświecały mi podczas wymierania mebli i dodatków. Wiecie, że mocno skupiłam się na dwóch elementach – funkcjonalność i wrażenie przytulności wnętrza. Jestem bardzo zadowolona z projektu, który może być inspiracją również dla Ciebie.

I tak oto przeszliśmy do najważniejszej części – Twojej opinii. To zawsze klient jest najważniejszy i mimo, ze brzmi to jak słaby slogan reklamowy, to to główna zasada jaką kieruje się każda firma. Razem z Meble Wójcik stworzyliśmy przestrzeń, która w zamyśle może być inspiracją, drogowskazem przy projektowaniu własnego wnętrza. Jego elementy można dowolnie przenosić do własnych czterech ścian. Jesteśmy więc bardzo ciekawi, choć z lekkim niepokojem zadaję to pytanie, to muszę:

Jak Ci się podoba? 



Czytaj dalej »
Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger