Sypialnia - planowanie

27

Planowanie a realizacja, to jak myślenie o zjedzeniu ciastka i papranie się w masie żeby je upiec. To jak cudowne oczekiwanie na wymarzoną podróż i tłuczenie się z walizkami na dworzec o piątej rano. Dlatego tak wiele projektów kończy się w pierwszej fazie, w tym przypadku, fazie planowania sypialni.  
Gdyby plany przekłuwać na czyny, ten świat byłby mój! Niestety długa popołudniowa kawa sama się nie wypije, książka sama nie porzuci się po drugim rozdziale, asortyment sklepu nie oglądnie się sam. Internetowe konwersacje, nie wywołają konsternacji, bez mojego udziału, a strony nie przeszukają się same w poszukiwaniu skarbów, których nigdy nie kupię. Czas sam się nie zmarnuje.

Gdybym go nie marnowała miałabym już dawno wykończone mieszkanie, odnowione krzesła i nierozdwojone końcówki. Wchodząc do mojego mieszkania, potrzebne byłyby okulary przeciwsłoneczne, tak lśniłyby fugi i glazura. Tymczasem mam w przedpokoju piaskownicę z soli do chodników, niedokończone dwa pokoje i tysiące pomysłów w głowie.

Planuję i szukam, szukam i planuję. I za nic nie potrafię zmusić się do działania.

Nie zobaczycie tu jednostajnej koncepcji mojego przyszłego wnętrza, nie potrafię zdecydować. Zapleść makramę, powiesić kwietnik i wstawić paprotkę, czy powiesić jeden obraz i uznać pracę za skończoną? Skłaniam się ku spokojnej wersji z jakąś paprotką, której w końcu nie ususzę. Wszak to pomieszczenie ma służyć wypoczynkowi, ale w mojej głowie panuje taki bałagan jak w życiu. Jak szczurek w kołowrotku...

Zostawię Was z tymi zdjęciami, a sama dalej pogrążę się w planowaniu i szukaniu pomysłów. Trzymajcie kciuki, żeby coś z tego wyszło. Obiecuję miliony dolarów, za każdą pomoc i sugestię.




@itsprettynice






Tak wygląda obecnie i aż prosi się o jakąś personalizację. Więc planuję i szukam.






27 komentarzy:

  1. Masz milion pomysłów? Witaj w klubie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie takie mętne te pomysły, nie do końca potrafię to sobie wszystko poukładać. Pewnie dlatego proces decyzyjny tak rozciągnął się w czasie

      Usuń
  2. A słuchaj - może problemem jest to, że sama chcesz wszystko robić? Może zaangażuj w to kogoś jeszcze? Wiadomo, to ciężka sprawa, ale może masz kogoś takiego, z kim macie wspólne poczucie estetyki i czujecie tego samego bluesa?

    Jeśli masz kogoś takiego i uda Ci się go namówić do pomocy, to jest szansa, że jeden wieczór burzy mózgów, zakropiony jedną czy drugą lampką wina ;), a potem solidne zakupy/babranie się w DIY i w trzy dni zrobicie tę sypialnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł świetny, tylko nie wiem czy moje niezdecydowanie nie doprowadzi do szału tej drugiej osoby. Poza tym nigdy nie próbowałam mojej kreatywności w wersji "team brainstorm". Pomysł jest zacny, dziękuję

      Usuń
  3. Postawiłbym na zieleń w postaci kwiatków. Jeżeli masz problem z regularnym podlewaniem, to może sukulenty? Nie wymagają aż takiej pielęgnacji. Myślę, że soczysta zieleń by ożywiła Twoją sypialnię :) No i dodałbym plakaty/pocztówki, które po prostu będą "Twoje", w sensie że będą oddawać Ciebie i Twój charakter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z pocztówkami jest świetny! Udało mi się znaleźć nawet stronę ze starymi pocztówkami za nieduże pieniądze, więc serdecznie dziękuję. Ten pomysł na 100% zrealizuję

      Usuń
  4. W mojej głowie tak samo się kotłuje.Teraz mam w planach czarną ścianę maznąć na ciemną zieleń.Za moment pewnie bedzie cos innego.Przyznam ze jest to męczące.Moze powinnyśmy miec w salonie czarną ławę z kaflami i dwa fotele w kwiaty ale za to spokój ducha haha.Piaskownicę w przedpokoju mam i ja plus ślady z psich łap przez cały salon, full wypas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może można z tego piachy jakieś diy przygotować? ;)
      Niezdecydowanie to chyba bardzo kobieca cecha. (piszę chyba, bo nie mogę się zdecydować czy to prawda, czy nie). Do tego jeszcze blog, którego wnętrze powinno "być na czasie" i mamy ciągły mętlik i presję zmian. Kociokwiku można dostać

      Usuń
  5. Właśnie sprawiłaś, że poczułam się głupio. Bo mam podobnie, a nim zasiadłam, by przeczytać Twój post, suszyłam włosy w łazience i zastanawiałam się, jak spożytkować resztę jedynej w ciągu dnia drzemki córki - bo powinnam ten nieszczęsny doktorat pisać (jestem w trakcie, ale wiadomo, jak to wygląda - w trakcie też nie bardzo człowiek ma motywację), zdjęcia do wpisu wreszcie skończyć (bo ma on kilka składowych, a zdjęcia robię już któryś miesiąc) albo inne przygotować... Bo to, bo tamto... Kilka spraw załatwić... A ja co? A ja właśnie ten czas marnuję. I, co gorsza, wcale nie jest mi z tym tak źle... Gdzie popełniam błąd? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A popełniasz? Zrobić coś dla siebie, co sprawia ci przyjemność nie jest niczym złym. Bez tego bardzo szybko można stać się nieszczęśliwym człowiekiem. Dobrze jest wyznaczać sobie cele, ale nie można też zapomnieć o małych przyjemnościach. Na pohybel z organizacją!
      Powodzenia w pisaniu doktoratu! Gratuluję samozaparcia

      Usuń
  6. Ojej z tym planowaniem i niezdecydowaniem! :D Mam to samo. I to do tego stopnia że potrafię czasem w sklepie stać pół godziny przy jakiejś półce i się zastanawiać czy wziąć rzecz która wpadła mi w oko. Po czym rezygnuję, a 10 minut później jednak po to wracam. Albo biorę, a później jednak rezygnuję - czyste wariactwo :D Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to jest ciuch lub kosmetyk, ewentualnie dekoracja do domu, to wszystko jest ok - bardzo typowa kobieca forma niezdecydowania :)

      Usuń
  7. Skąd ja to znam :) Moja sypialni powstaje już rok i sama nie wiem kiedy będzie koniec..Mało tego, sama nie wiem w jakim będzie stylu, bo na razie jest różny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ograniczajmy się stylem, bo już całkiem w paranoję wpadniemy. Rok 2017 rokiem dokończenia sypialni, ok? To ja tez się zmobilizuję :)

      Usuń
  8. To można mieć nierozdwojone końcówki? ;)
    Ja kwiaty doniczkowe planuję zacząć kupować od następnego miesiąca - na pierwszy ogień idzie paprotka, zawsze ją miałam w swoim pokoju - i niby moja mama o nią dbała, ale tylko w moim pokoju rosła jak szalona, więc mam cichą nadzieję, że tak będzie i tym razem :)
    Ty wymyslasz, planujesz i zarażasz tym innych ;) Z resztą już Ci pisałam, że w sumie pokój dzieci miałam skończony, ale przez te Twoje inspiracje w stylu vintage - zmieniłam koncepcję - i pewnie skończę dopiero za rok, ale małymi kroczkami dam radę ;) Mam już dwie półki - jedną przemalowałam, druga czeka na natchnienie i szlifowanie ;) a potem szycie, dużo szycia ;) i jeszcze chyba kupię dużo plasteliny - bo mam ochotę zmienić dywan, tylko nie wiem jak to powiedzieć mężowi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo takiego sposobu na zmianę dywanu nie znałam - bardzo pomysłowe. Nie pozostawia mężczyznom pola do dywagacji, czy jednak nie zostawić i po co zmieniać. Podobno najlepiej jest wybrać jedno pomieszczenie, konsekwentnie dążyć do jego ukończenia, po czym brać się za następne. Ale jesteśmy kobietami i doskonale wiemy, że jak nie rozwalimy wszystkiego jednocześnie, to nie ma frajdy. Może coś się jednak uda dokończyć w 2017 :)

      Usuń
    2. Konsekwencja i remont - to chyba nieosiągalne ;) Chyba, że ktoś ma gruby portfel to może wtedy łatwiej ;)
      chociaż w tym roku mam w planie przedpokój, a że jest mały, meble na niego mam - to może będzie tanio i uda się zrobić go całkowicie? ;)

      Usuń
  9. Zauważyłam, że u mnie opieszałość wynika z faktu, iż... lubię planować, szukać, jeździć i przeglądać :-) Gonienie króliczka jest lepsze od złapania go.

    Bardzo podoba mi się ostatnia inspiracja, czyli trzecie zdjęcie od dołu.

    Pozdrawiam, Ania z D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalne materiały i drewno - też uwielbiam :)
      Kiedyś jednak trzeba zatopić ręce w mięciutkim króliczym futerku...

      Usuń
  10. Wszystkie te zieleninki są piękne. Na prawdę! Urokliwe takie, no. I te plecionki też mają swój urok. Ale kurcze... to ciągle jakoś nie do końca moja obecna bajka. Ja będę zdecydowanie za tym jednym obrazem, który teraz tak pięknie podpiera ścianę w Twojej sypialni. No dobra... w ramach kompromisu dołożyłabym mu jakąś zieleninkę, ale weź ją ubierz w jakiś beton czy coś. Niech będzie dalej minimalistycznie, przecież jest tak pięknie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkie te zieleninki są piękne. Na prawdę! Urokliwe takie, no. I te plecionki też mają swój urok. Ale kurcze... to ciągle jakoś nie do końca moja obecna bajka. Ja będę zdecydowanie za tym jednym obrazem, który teraz tak pięknie podpiera ścianę w Twojej sypialni. No dobra... w ramach kompromisu dołożyłabym mu jakąś zieleninkę, ale weź ją ubierz w jakiś beton czy coś. Niech będzie dalej minimalistycznie, przecież jest tak pięknie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Sypialnie są ciekawe.Chociaż sama nie jestem przekonana do kwiatów w tym pomieszczeniu. Mówi się,ze kwiaty lepiej jest stawiać w salonie albo w kuchni z racji tego,ze tworzą dwutlenek węgla. Tak więć w swojej sypialni zrezygnowałam z tego typu dekoracji.

    Podobaja mi sie szczególnie na zdjęciach kolarze z obrazów. Przepięknie wygląda zestaw obrazów oraz zdjęć zawieszonych w porządku . Sporą sztuką jest dobranie odpowniednich wzorów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za ten wpis, bo myślałam, że tylko ja, tylko ja tak mam... Zwłaszcza jak się pracuje z domu, bardzo trudni się zdyscyplinować i ciągle człowiek żyje w poczuciu winy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się trochę uspokoiłam po tej lekturze. Bo jestem po remoncie sypialni - tzn. baza jest, ale szafa i komoda z BRW czekają na nowy look...Planowałam remont całkowity w łazience - tu pomysł prawie mam, przede mną kosztorys (wszystko we mnie krzyczy - tylko nie to!). No i salon - powinien poczekać w kolejce, ale ściany są nadal żółte i amarantowe (nie komentujcie, proszę - zresztą takie połączenie to niezły kop energetyczny ;)), a dodatki już dobrane do tego co mam w głowie - czyli szary, beton i miedź. Tak na marginesie to może ktoś zna sposób na tańszą opcję odnowienia parkietu niż wynajęcie cykliniarza?...I jeszcze szafki w kuchni czekają na odmalowanie. I stara komoda na wysoki połysk...Pozdrawiam wszystkich wnętrzarsko zakręconych :)

      Usuń
  14. Świetny sposób na zaaranżowanie i wykorzystanie wolnej przestrzeni. Ja u siebie zdecydowałam się wykorzystać na ścianie rękodzieła, jakich pełno w moim domu. Dziergane obrazki oprawione w ramki świetnie wpasowały się w wystrój wnętrz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporządź listę rzeczy, które zasługują na uwagę, a potem wykreślaj te, które nie do końca spełniają Twoje wymagania. To samo tyczy się kolorów, mebli, dodatków, roślin itp. Wymyśl koncepcję, która będzie idealnym rozwiązaniem tylko dla Ciebie. Możesz się inspirować, ale nie kopiuj :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Możliwości jest nieskończenie wiele, sama stałam przed podobnym dylematem i szczerze mówiąc, nawet nie widziałam od czego zacząć. Zebrałam mnóstwo inspiracji, ale nie do końca wiedziałam, jak to wszystko połączyć w całość, żeby wnętrze było zarówno stylowe, jak i funkcjonalne. Z jednej strony uwielbiam wnętrza minimalistyczne, z drugiej chciałam to przełamać elementami dekoracyjnymi w stylu Mis En Demeure. Bardzo podobają mi się ich propozycje - stare, francuskie żyrandole, ekskluzywne tkaniny itp. Jak możecie pozwolić sobie na współpracę z profesjonalistą to szczerze polecam, na pewno nie osiągnęłabym takiego efektu, jak zdecydowałabym się urządzać dom na własną rękę. Jeżeli lubicie wnętrza w stylu francuski, to Pani Dorota Kowalczyk będzie dobrym doradcą, to właścicielka galerii MaisonCreative.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger