Półki na kwiaty

42


Starość puka do mych drzwi. Macha jedną pomarszczoną ręką, w drugiej trzyma paprotkę i szepce do mnie słodko: napij się ze mną wytrawnego wina. Siadam z nią pod rękę na balkonie, delektując się praniem wiszącym na suszarce, spoglądam na rozwieszone w słońcu gacie i uśmiech rozkwita na mej bladej twarzy. 

Pierwszy raz starucha obudziła się we mnie, gdy delektowałam się pierwszymi ciepłymi dniami, radośnie podśpiewując na myśl, że pranie schnie tak szybko, że tego samego dnia zdążę jeszcze powiesić drugie. Teraz już będę mogła rozwieszać dwa razy więcej majtek, sortować podwójną ilość skarpet, zaśmiewałam się do siebie. Gdzie się podziała radość, że teraz można piwo w plenerze otworzyć, w miasto wieczorem wyskoczyć, wystawić wałki na brzuchu do słońca - niech się smażą na czerwono? Gdzie ta beztroska i młodzieńcze tęsknoty? Odeszły na dobre, a ja stoją z kolejną parą gaci w dłoni i ciesze się, bo oto woda będzie z nich szybciej parować.
A gdy raz już wpuścisz staruchę do swojej duszy, ona rozpanoszy się na dobre, pożre resztki młodzieńczej duszy i naznaczy mentalność oraz myśli zmarszczkami.
Mieszkanie ci zachwaści zieleniną, a w okna wstawi ciężkie zasłony. Będzie się napawać rozkoszą domowych pieleszy, owinie duszę kocem i zaparzy herbatę. 
Moja starcza natura otworzyła drzwi kopniakiem, gdy znalazła hashtag #jungalowstyle, porozstawiała paprotki i sukulenty. Czule przemawia do zielistki i kaktusów, zrasza asparagusa i araukarię. 
Czy ktoś widział w studenckim mieszkaniu coś więcej w kolorze zieleni, niż stara koszulka? Czy młodzi małżonkowie zaczynają urządzanie mieszkania od założenia ogrodu wertykalnego (trudna nazwa i kolejny cel do mieszkania)? Do roślin trzeba dorosnąć, jak do piwa bez soku i docenienia wyprasowanego prześcieradła. To się nie dzieje od tak i bez potrzeby kremu głęboko nawilżającego naskórek. 

Wiecie, że się nabijam, prawda? Choć trochę nie pasuje do mojej leniwej natury troska o coś więcej niż własny tyłek, to przepadłam w miłości do wszelkiej zieleni. Nawet zdarza mi się ją regularnie podlewać. Post Rosliny-dla-opornch wcale nie stracił na aktualności, i nadal brak umiejętności pielęgnacji zastępuję ilością nabywanych pnączy, to jedna z tygodnia na tydzień jest jakby lepiej. I nawet rozmnożyła się tego tyle, że dechy na ścianie trzeba było powiesić.


Dechy pochodzą ze sklepu budowlanego, nazywają się półkami sosnowymi klejonymi z sękami. Do tego wsporniki metalowe, sztuk trzy i mężu mój wspaniały z wiertarą w ręce (opatrzony metką: brak możliwości nabycia, towar niedostępny, szukaj zamiennika).

Dechy pomalowałam jedną warstwą ługu do drewna, żeby straciły swój żółty kolor. Po wyschnięciu (a raczej po powrocie z pracy) zaolejowałam je najtańszym dostępnym na rynku olejem do podłóg. 

Porównanie koloru desek sosnowych Przed (lewa) i po ługowaniu (prawa)

Tyle, cały ambaras. Było jeszcze trochę krzyku, gdy współkredytobiorca wywiercił dziury o 20 centymetrów za wysoko, ale szybko zasłoniłam je doniczkami i znów cieszymy się pokojem i harmonią domowego gniazdka.


Staruszka podskakuje i zbiera kasiorę na kolejną zieleninę, bo nie ma co zatrzymywać tej lokomotywy życiowych zmian. Czas dorosnąć!


Kosze z trawy morskiej - NIKAMON
Betonowa doniczka - GROW RAW
Doniczki - IKEA,  OLX, sklepy budowlane, piwnica rodziców
Mini szklarnia - IKEA
Lampa - NOWODVORSKI

42 komentarze:

  1. Ha, a ja nigdy nie piłam piwa z sokiem. Nigdy! Może dlatego, że pierwsze piwska wypijałam z chłopakami ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno w jednej z knajp, barman może odmówić nalania piwa z sokiem, powołując się na klauzulę sumienia ;)

      Usuń
    2. w Czechach nigdy Ci nie naleją bo mówią ,że to profanacja piwa , zreszta u mnie też jest czeska knajpa i to samo piwa z sokiem mówią nie ma i nie bedzie !;)

      Usuń
    3. I to się nazywa naród z zasadami!

      Usuń
  2. Czy ja już kiedyś mówiłam, że Cię ajlawju? �� Piwko jest bleee z sokiem czy bez, wolę starcze wińsko tudzież inne prosecco, którym się podlewam podlewając wodą roślinność domową. Wodą oczywiście nieognistą. Asparagus-marzenie me! Skąd masz, daj trochę?! ☺ kaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielę się tym koperkiem, jeśli nauczę się go rozmnażać. I nie bluźnij kobieto na piwo, widocznie jesteś za młoda na docenienie tego szlachetnego trunku ;)

      Usuń
    2. piwo jak jest dobrej jakości to jest pycha ,ale pisząc piwo nie mam tu na mysli koncernówek , tylko dobre z amłych browarów , craftowe ;)

      Usuń
    3. Ucz się go rozmnażać koniecznie, mój biedaczek po roku właśnie umarł :((

      Usuń
    4. Podwójna presja na mnie spoczęła, zostać matką asparagusów :)

      Usuń
  3. I u mnie ta staruszka zamieszkała :) Tak czytam i czytam i zle kwiaty posłałam ;p bo te "bluszczowate" dwa lubią wodę, zwłaszcza ten ciemnozielony. Ale nie martw się, jak mu przesuszysz za bardzo ziemię liście opadna a on na nowo się odrodzi po podaniu ;) trzy razy go tak potraktowalam a on i tak rośnie. Tylko objętosci mi trochę żal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak feniks z popiołu... To dobrze, bo coś mu się opadło lekko i myślałam, że będę musieć oszukać i znaleźć w sklepie taki sam. Poza tym niech się hartuje! U mnie lekko nie ma

      Usuń
  4. Nie dziwie ci się, że kochasz to co zielone...ja tez od roku tak mam i tez się śmieje, że to przyszło z wiekiem, czyli tez wyłazi ze mnie starucha;) A piwo i wszelkie procentowe trunki to teraz cóż...marzenie ściętej głowy;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje! Alkohol jest przereklamowany
      A jeśli chodzi o staruchę, to nie ma się co bronic przed koleżanką, która lubi podlewać kwiaty.

      Usuń
  5. Pięknie to ujęłaś o tej starości. trochę się wczułam. Choć z roślinami przystopowałam to mimo wszystko coś w tym jest... lubię robić pranie, zaczynam kolekcjonować koce, pić herbatę, marzyć o wsiowym domku... I choć moje inspiracje wnętrzarskie dolegają nieco od Twoich to jest wiele cech, które je łączy. Myślisz, że ta "starość" przejdzie? Ja już planuje wypadzik do rodzinki na wieś i wtedy może poczuję te nudę nicnierobiania jak na wakacjach i zapragnę znowu żyć jak młoda w mieście hehe. Pięknie zielono u Ciebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chcesz z nią walczyć? Bo to nie koniecznie musi wiązać się z marudzeniem, tylko z inną jakością życia, do której się dojrzewa. Lekkim przewartościowaniem planów, domu w którym czujemy się "u siebie" i który zapamiętają nasze dzieci. To wszystko może być całkiem fajne. Mówię może, bo ja jeszcze walczę z radością na widok wyschniętego prania, wyganiam z siebie dorosłość i powagę

      Usuń
  6. Pięknie wyglądają te półeczki z kwiatami :) ja też jestem na etapie robienia półki, ale na ksiązki - tylko właśnie z tymi dziurami w ścianie wyszła taka lipa, że chwilowo nic nie będzie wisieć... :P
    Co do zielonego u studentów, spodziewałam się roślinki - tyle, że suszonej ;)
    a co do staruszki, w tamtym roku we mnie mieszkała... i myślałam, że rozgościła się na dobre, a tu szok, w tym roku pranie "kisi się" w łazience, a ja wystawiam moje małe fałdki na promieniowanie słoneczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz powstaje pytanie, czy od staruchy można uwolnić się na dobre, czy to tylko chwilowe wysłanie babsztyla na wakacje? Jeśli z zakupów wrócisz bez nowej bluzki, a za to z trzema doniczkami, wiedz że urlop się kończy. A tak poważnie to ja nie chcę dorastać!!! Po jakiego grzyba mi te wszystkie kwiatki? W plener trzeba iść!

      Usuń
    2. Haha i mnie załamałaś... ja myślałam, że pozbyłam się staruszki na dłuższy czas, a tu chyba tylko urlop... :D W takim razie dochodzę do wniosku, że żyją we mnie staruszka i nastolatka i tak jakoś się dogadują, że daję radę funkcjonować i całkiem dobrze :)

      Usuń
    3. Dopóki się nie biją i nie podbierają sobie cuchów, to wierzę w taką koegzystencję

      Usuń
  7. Piękno tkwi w prostocie, czego przykładem są Twoje półki, a przede wszystkim aranżacje na nich. Pozdrowienia słoneczne przesyłam :-) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aranżacja sama się robi, jak trzeba w końcu odgruzować stół w salonie. Dzięki wielkie

      Usuń
  8. półeczki super ,ale ja bym n książkach kwiatów nie stawiała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co masz za roslinkę w kubeczku ?

      Usuń
    2. To roślina nie do zabicia - żyworódka

      Usuń
  9. Sporo w tym prawdy, że do roślin trzeba dorosnąć. Choć czasem z piwem się nie pokrywa w czasie, bo byłabym tą staruszką od przedszkola, kiedy to namiętnie spijałam piankę z kufli ;)
    Wpadnij kiedyś do mnie po nikotynowca do kolekcji, fajne są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie powiększę kolekcję, czas się do ciebie wybrać. A co do piwa to od początku dobrze wystartowałaś

      Usuń
    2. To ukorzeniam dla Ciebie maluchy ;)

      Usuń
  10. Ale tu ładnie! Naprawdę! Piękny przykład urban jungle, no i znasz galerię Nikamon! też lubię do nich zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się ich asortymencie, powoli czaję się na dywan... może za kilka wypłat będzie mój

      Usuń
  11. jestem zwolenniczką zieleni we wnętrzu :D kwiaty mam dosłownie wszędzie :) i coś jeszcze napiszę... też się starzeję, bo nie dość, że w domu kwiaty to jeszcze ogród pełen roślinek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już droga w jedną stronę, od roślin nie ma ucieczki

      Usuń
  12. Zazieleniło się u Ciebie, zauważyłaś ;) ? Trzymam kciuki za roślinki i Twoja silną wolę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakby trochę, coś tam widzę, że jakby zieleniej. Plan jest taki, żeby do kuchni przedzierać się przez las ;)

      Usuń
  13. no co tu dużo pisać - efekt super :) może nawet nie tyle te półki co sposób w jaki je sobie zagospodarowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półki, jak półki, ale ile radości daje ta zielenina to się głowie nie mieści. zaczynam z nimi rozmawiać (całkiem mi już bije)

      Usuń
  14. No rewelacyjnie to wygląda! Nigdy nie stosowałam ługu do drewna, bardzo zaciekawiłaś mnie tą metodą wybielania. Nie lubię pomarańczowych tonów na drewnie, a kolor jaki uzyskałaś jest fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz widziałam to u Kasi z Piątego Pokoju i szalenie mnie zafascynowało. Spróbowałam na sklejce i mój entuzjazm osłabł (ług nie jest w stanie jej wybielić), natomiast na surowej desce efekt widać od razu. W dodatku ług wcale nie jest drogi, więc można kupić tylko, żeby poeksperymentować. Żółty kolor znika, zostaje za to rysunek drewna. Polecam

      Usuń
  15. Też napawam się widokiem suszących się gaci.Starucha juz dawno we mnie siedzi.Ale napawam się także Twoim sciennym zieleńcem.Obłęd i jeszcze raz obłęd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak dalej pójdzie, to zacznie nam brakować tlenu w nocy ;)

      Usuń
  16. Wygląda na to, że u mnie staruszka drzemała od dziecka bo od zawsze uwielbiam kwiaty :P a teraz jeszcze zafundowałam sobie ogródek działkowy, więc zacznie się roślinne szaleństwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prawdziwa jazda, gratuluję! Zawsze podobały mi się takie maksymalnie "zachwaszczone" ogrody, z ławką pod drzewem, i poziomkami w trawie. Super inwestycja

      Usuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger