Wielkie namiętności

25

Gdy stagnacja i rozleniwienie wkraczają do związku, gdy potrzebujesz nagłej eksplozji uczuć, aby gęstą od emocji atmosferę, móc wyczuć każdym milimetrem naskórka, wystarczy jedno słowo...

Nie wiem jak wygląda związek przeciętnego Polaka, ale mój na przestrzeni lat, przybierał kształt oklapłej sinusoidy. Od wzniesień romantyzmu... Stop, romantyzmu to może za duże słowo. Raczej chwil, gdy on kupił dwie drożdżówki zamiast jednej, a ja w przypływie uczuć, zagotowałam wodę na nie tylko swoją herbatę. Po spacerach i uprzejmościach, wieczornych filmach i śmiechu do posiku, droga wiodła w dół. Tam związek ścielił się na kocyku uszytym z nudy i zalegał na poduszce obojętności. 
Nie ma wtedy miejsca na powrót z zakupów z ulubioną czekoladą połówki i opakowaniem serdeczności. Ja jestem zła bo cośtam, on ma mnie dość, bo właśnie zapomniałam czegośctam. Do tego zebranie w przedszkolu, dentysta, zakupy, rosół na niedzielę i człowiek zapomina, że razem to coś więcej niż wspólne opłaty za prąd. 

A teraz to na co wszyscy czekamy, czyli domowy przepis na wybuch uczuć, tornado zmysłów i maksymalne skupienie na sobie uwagi. Jedno słowo, ale dla każdej pary inne. Najważniejsze to odkryć je i strać się wypowiedzieć w najmniej oczywistym momencie. On szuka właśnie otwieracza do piwa, oczami wyobraźni zaś, dzierży pilot do telewizora w dłoni i marzy o spokojnym wieczorze. Ona niesie do łazienki nowy płyn do kąpieli w nadziei na kilka minut spokoju i ciszy. To własnie w tym momencie należy zaatakować. Zakończyć sielankę. Wprowadzić związek na zupełnie nowe o tory.

W naszym przypadku tym słowem jest: SOFA.

Wypowiadamy to słowo i następuje wyładowanie, elektrostatyka pomieszczenia świruje, atmosfera zagęszcza się tak, że można ją kroić nożem lub wieszać pranie bez sznurków. BUM! Zaczyna się dziać.

Zacznij odkładać to zdecydujesz...
Nie kupimy skórzanego potwora...
Nie!
Żadnego narożnika...
Ma być duża...
Wygodna!
Ładna!

I tak od kilku lat. Dochodzimy do kompromisów w wychowaniu dzieci, potrafimy spokojnie rozmawiać mając bardzo różne podejście do kwestii światopoglądowych, nie poróżnia nas polityka i sytuacja geopolityczna Polski. Kilka lat wzajemnego słuchania siebie, rozmów zakończonych porozumieniem, a to jedno słowo rozpala nas do czerwoności. I niestety to nie jest ten wskazany w związku rodzaj rozpleniania. 

Kojarzycie może fotele na których Joey i Chandler oglądali Baywath? On chce taką sofę, a najlepiej narożnik, żeby zapaść się w nim po samą szyję i jeszcze wyciągnąć nogi na azymut teleodbiornika.  
A wiecie może jak wyglądają subtelne, welurowe sofy na drewnianych nóżkach? Takie niemożliwie drogie, w jasnej aranżacji à la późny Pinterest? To ja marzyę, żeby taką uwiecznić na Instagramie.

To jak skrzyżowanie dwóch odrębnych gatunków, i nie na zasadzie połączenia konia z mopem w efekcie uzyskując jednorożca. To bardziej jak szalony eksperyment genetyczny w postaci szczuro-chomika. Nie uda się, nie ma szans, a jeszcze wyjdzie coś z paskudnym ogonem i tendencją do zagryzania krewniaków.

Tkwimy więc w tyglu emocji, jaki fundujemy sobie wpadając na pomysł odwiedzin w sklepie meblowym. Ze łzami w oczach patrzę jak on rozpływa się w superlatywach nad skórzanym potworem. On kręci przecząco głową, gdy pokazuję mu piękne, delikatne meble. Pas.

POMARZMY SOBIE

Taki klimat jak u Jeski z @lobsterandswan, wśród roślin i z absolutnie cudownym miejscem do posadzenia... siedzenia. 

Post udostępniony przez Jeska Hearne (@lobsterandswan)




Jasne mieszkanie Nikol @nikol_wohnthier, gdzie nad pokojem dziecięcym wzdycham równie mocno, co idealnie zaaranżowanym salonem. 





Na koniec jedyny mebel, który mógłby zakończyć wszelkie konflikty, znajduje się w domu Jodi @jodimockbee. Nie wiem tylko, czy jest do zdobycia w Polsce w rozsądnej cenie nie wymagającej sprzedaży, któregoś z organów.


Post udostępniony przez Jodi Mockabee (@jodimockabee)


Na koniec dodam tylko, że wszystkie zdjęcia zostały udostępnione za zgodą ich autorek i zachęcam do choćby przeglądnięcia tych profili.
Jeśli chodzi o tekst to wszelkie podobieństwo do osób i miejsc jest o tyle zamierzona, co przekoloryzowana. Dzięki za uwagę.

Zapomniałabym! To jak do tej pory jedyny narożnik, który jest na tyle korzystny cenowo i estetyczny, że obie połówki nie mówią NIE



25 komentarzy:

  1. Ta zielona kanpa Jodi śni mi się po nocach! A teraz posłuchaj... dodaj do wszystkiego o czym napisałaś jeszcze kawalerkę, w której kanapa jest też łóżkiem i musi być rozkładana... tak właśnie mam. Szukaniu kanapy idealnej nie ma końca... Uściski! i trzymam kciuki! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo podbijasz ostro stawkę! Tu nie będzie marginesu błędów. Powodzenia w poszukiwaniach!

      Usuń
  2. Słuchaj, ta zielona kanapa wygląda trochę jak narożnik Karlstad. Wiem, bo czaję się na olx (Ikea już nie ma) na 3-osob. rozkładany egzemplarz (nie narożnik) i takie coś tam widziałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I od razu jest podpowiedź, dzięki Aga! Pewnie gdyby nie to, że aktualna sofa nie nadaje się już do niczego, jeszcze kilka lat wałkowalibyśmy temat. Czas się jednak skończył, czas poszukać godny mebel

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za porozumienie i świetny zakup. Na skórzanego potwora też bym się nie zgodziła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walczę dzielnie, nie chce mi się odrywać przyklejonego tyłka od skóropodobnego materiału :D

      Usuń
  4. Kochane, a co jeśli my dla Was taki mały ideał mamy? ;) w soczystej zieleni i nie tylko - zrobimy kanapę rozkładaną (Black Wood) albo narożnik podobny do tego ze zdjęcia (Quest). Możliwości jest wiele :)
    Pozdrawiamy, SweetHomeShop

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z kolei nie bardzo przepadam za sofami, ale te wnętrza to marzenie! Osobiście nie wyobrażam sobie mieć białych ścian, ale u innych bardzo mi się to podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie na odwrót, uwielbiam kolory, ale u kogoś więc całkowicie cię rozumiem :)

      Usuń
  6. Ta zielona kanapa to jest jakiś hit, po prostu marzenie, i można się skusić oddać organ za nią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nerka wystarczy, w końcu mam dwie...? ;)

      Usuń
  7. Jak zwykle uśmiałam się do łez, jesteś boska, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się śmieję, ale bardziej przez łzy ;)

      Usuń
  8. Widzę, że tyle tu fanek zielonej, że gdybym i ja jeszcze zadeklarowała chęć przyłączenia się do fanklubu, mogłoby zacząć brakować kanapek na spotkaniach... Szit... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, lubi gotować więc będzie coś na ciepła i wystarczy strawy dla świeżo przybyłych. Granat też jest spoko, taki piękny welurowy granat, ach...

      Usuń
  9. Jak widzę bój o sofę jest ostry :) Z mężem mieliśmy ten sam problem, ale na szczęście trafiliśmy do sklepu wioleks.pl. Tam udało się nam wybrać narożnik, który łączył w sobie to co każde z nas chciało mieć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne wnętrze. Szerokie i wysokie okna do dają na prawdę dużo światła do pomieszczenia. Uwielbiam takie aranżacje :) Czekam na więcej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zielona kanapa jest mega! Bardzo fajnie napisane, świetnie się czyta :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. "a'la późny Pinterest......" - i o mało się nie zakrztusiłam ze śmiechu :)))))
    Boski post, zdjęcia .... no cóż... nie jesteś sama w tych marzeniach i braku zrozumienia u współmieszkańca. U nas dzień zmiany wersalnki na coś innego jest coraz bliższy - pękają sprężyny - jupiiii!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam taki styl :) Fotele z prostym fasonem idealnie pasują :) Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciepłe wnętrze :) Uwielbiam taki styl, bardzo przytulny pokój:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne wnętrze, na pewno każdego zauroczy. Osobiście kocham taki wystrój. Znakomity blog czekam na więcej takich wpisów :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomysłowo wykonane wnętrze. Fajnie się to wszystko ze sobą komponuje. Sama bym chciała zamieszkać w takim salonie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo tak, skąd ja to znam... Ja ze swoim też potrafię się w kwestii chyba wszystkiego dogadać, ale jeśli chodzi o meble czy ogólne wyposażenie domu to się zaczynają małe wojenki :) Pewnie dlatego, że jest architektem i ma jakieś swoje wizje. Ja jednak staram się nie dawać za wygraną no i forsuję swoje pomysły, to jest dopiero przeprawa... Ale zawsze jakoś się udaje dogadać :) Ostatnio też mieliśmy małą sprzeczkę z powodu kanapy. Albo narożnika. Tzn. każde z nas wolało co innego. Ja sofę, mąż narożnik, bo uznał, że to jest bardziej praktyczne. No tym razem w końcu mnie przekonał i postawił na swoim, ale jak już postanowiliśmy, ze narożnik, to znowu problem, by wybrać jaki dokładnie i w jakim stylu, haha :) Koniec końców doszliśmy do jakiegoś konsensusu i wybraliśmy ostateczną wersję. A mogę w sumie nawet podesłać co dokładnie: https://www.abra-meble.pl/naroznik-sorento-43944/. W sumie to był jedyny narożnik, który obojgu nam się spodobał, do tego okazał się bardzo wygodny (musieliśmy jechać stacjonarnie do Abry i to sprawdzić, w życiu nie wzięlibyśmy czegoś w ciemno przez internet). Także przeprawa na szczęście już za nami i oboje jesteśmy mega zadowoleni z rezultatu negocjacji i końcowego efektu, hahaha :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger