Zielnik

13

Pewna kobieta postanowiła wychowywać dzieci traktując je jak równych sobie, szanując ich wybory i pozwalając na błędy. Żyła w świecie współczesnym, gdy plamy z odzieży dają się łatwo usunąć za pomocą środków piorących. Czasach, gdy odkurzacz z łatwością zbierze z podłogi mąkę , która wysypała się po cisteczkowych eksperymentach i nawet jajko da się z blatu zetrzeć, przy pomocy ścierki. Ta kobieta, zadrapania na kolanach uważając za synonim szczęśliwego dzieciństwa. W jej świecie patyki były czymś więcej niż siedliskiem bakterii, na przyblokowej łące nie przechadzają się żmije. Krótkie wycieczki to nie wypady na Mount Everest.
W tym świecie na drzewach buduje się bazy, na rowerach jeździ się do zdarcia opon. Ona wie, że łzy najlepiej obciera się brudnym rękawem. Borówki w lesie nie są obsikane przez lisy, niedźwiedzie i pantery. Choć pantery śnieżne mogą żyć niedaleko i warto czasem próbować je tropić. Na trawie się leży, nawet gdy mówki czasem wejdą w majtki. A gdy już przy mrówkach jesteśmy, to obserwowanie ich pracy nie jest w tym świecie stratą czasu. To oczywiste, że porzeczki i agrest smakują najlepiej jeśli są zerwane prosto z gałęzi. W tym świecie NIE nie rozpoczyna każdego zdania, ten świat nie daje sobie wmówić, że klaps to nie bicie. Mały człowiek ma prawo do szacunku, mimo że przed chwilą próbował jak smakuje piasek, a przy nosie wiszą mu smarki. Ma prawo przeszkadzać, zadawać pytana i psocić. Ta kobieta to wszystko wie, i gdy nawet ma ochotę trzymać swoje małe szczęścia mocno za ręce w obawie przed zagrożeniami, to pozwala im pobiec przed siebie i doświadczać.

To nie jest opowieść o mnie, ale o tym kim chcę być. Nieudolnie, ale się staram.
Łąka właśnie przestaje być dla nas jednorodnym pasmem zieleni, trochę częściej chodzimy do lasu starając się znajdować nowe okazy. I nie ukrywam, ja też mam z tego dziką radochę. Zbieramy rośliny, kwiaty, liście i gałązki, suszymy, a potem laminujemy. Jeszcze tylko trzeba te wszystkie cuda znaleźć w atlasie, co czasem wymaga trochę wysiłku. Nasza kolekcja rośnie i pod koniec wakacji mamy nadzieję na całkiem pokaźnej grubości zielnik.
Jak zrobić taki zielnik?


Potrzebne są:
- laminator - mój to iLAM firmy LEITZ,
- folie do laminacji,
-  segregator,
- dziurkacz,
- stemple alfabet,
- kartki.

Kilka wskazówek:
Pewna część naszej kolekcji niestety zapleśniała, w trakcie suszenia. Poukładane były prawdopodobnie zbyt gęsto, a część liści była po prostu za gruba na takie suszenie. Dobrze jest je też przygnieść czymś ciężkim, po włożeniu pomiędzy kartki. Kolejną inwestycją będzie dobry atlas roślin, bez niego ani rusz przy takim eksperymencie.

Mam nadzieję, że zielnik będzie się rozrastać. Może kiedyś dojdą opisy poszczególnych roślin, może część okazów uda nam się ususzyć na różnych etapach wegetacji. Mała chwyciła bakcyla i coś czuje, że to nie będzie zabawa na jeden sezon.


Kilka dowodów, że to nie tylko matka rwie teraz łąkowe chaszcze:


Post powstała we współpracy z firmą LEITZ i muszę przyznać, że szalenie miło było pracować z ludźmi, którzy stawiają na kreatywność i własny pomysł, nie narzucając z góry swoich oczekiwań. Brawo!

13 komentarzy:

  1. super zielnik i fajnie nie być niczym ograniczonym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, wkręciłyśmy się obie z córką w zbieranie liści :)

      Usuń
  2. Choć to trochę nietypowa wersja dziecięcego zielnika, to taka ładna! Ale się zdradziłaś - wiem już u kogo szukać laminatora 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już nie będę pisać "wpadnij na ciacho" tylko "zapraszam na laminowanie" :)

      Usuń
  3. Świetny zielnik. Myślę również, że jest to bardzo dobra forma zajęć dla dzieci. Jak również sposób na poznanie roślin.

    Polecam wykorzystać suszone rośliny nie tylko do stworzenia zielnika. Może być to również motyw na przepiękne domowe obrazy w antyramach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym, pomysł jest bardzo fajny. Może uda się stworzyć całą galerię polnych kwiatów.

      Usuń
  4. ślicznie to wygląda :) Z chęcią pobawiłabym się w coś takiego, może zacznę kiedy będę już miała własny ogród :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogród nie jest wymagany, najbliższa łąka jak najbardziej wystarcza :)

      Usuń
  5. Kapitalne pomysły. Super! :D Aż sama zapragnęłam rwać polne rośliny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie! My nosimy je do mieszkania w ilościach strasznych :D

      Usuń
  6. Pamiętam, kiedy będąc w podstawówce czy gimnazjum mieliśmy za zadanie domowe wykonać taki zielenik na ocenę. Szkoda, że to było kiedyś bo nie wpadłam na to by oprawić to w sama folie jak tu, przez które kwiaty prezenetują się o wiele ładniej. Może kiedyś w przyszłości dzieciaki będą jeszcze robić coś takiego to na pewno wezmę to pod uwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten moment kiedy propozycja na zabawę z dziećmi jest twoim zadaniem obowiązkowym na studiach :P Bardzo ładny zielnik. Z takim laminowaniem się jeszcze nie spotkałam, ale uważam, że pomysł genialny. Można to też fajnie wykorzystać do zrobienia zakładki do książki :D Jeśli chodzi o suszenie to mogę z doświadczenia polecić metodę suszenia między stronami gazet takich jak gazeta wyborcza. Na to ciężkie książki i żeby nie pleśniały trzeba zmieniać gazetę co kilka dni, bo woda nie ma już gdzie wsiąkać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger