Kwietnik z mosiężnych rurek

27

Jak uniknąć zniszczenia…
Moje młodsze dziecko to w wielkim skrócie połączenie diabła tasmańskiego, chaosu i zniszczenia, zamknięte w małym ciałku. Człowiek ten wyposażony został przez naturę w niewyobrażalną słodycz, roześmiane oczka i mięciutkie ciałko, które ma się ochotę co chwilę przytulać. To jednocześnie kilkanaście kilogramów małego dewastatora, kulistego piorunu i energii, które wystarczyłoby na obdzielenie kilku innych dwulatków. Jej rączki odrywają i rozdzierają, nóżki uciekają a ząbki gryzą.
Jej potrzeba destrukcji i zniszczenia nie ogranicza się już tylko do wysokości metra nad powierzchnią ziemi, doskonale radzi sobie też na wyższych poziomach, gdzie czuje się równie dobrze co małpki w gałęziach drzew. Tak więc wspina się, maluje, rozciera, kruszy, wywraca i biegnie dalej. Jedną z rzeczy jaką postanowiłam wynieść na nieosiągalną dla niej wysokość jest kwiatek. To tylko kwestia czasu , gdy zorientuje się, że na parapecie stoją naczynia wypełnione cudownym, dającym się brudzić i rozsypywać surowcem – ziemią. Choć jeden niech będzie bezpieczny. O pozostawieniu doniczki z kwiatem na ziemi już dawno przestałam marzyć. Oczywiście względy bezpieczeństwa domowej flory, to tylko efekt uboczny, osiągnięty po zrobieniu kwietnika, ale i tak dają okazję do pomarudzenia na wyjątkowo sprytny okaz jakim obdarzyła mnie natura półtora roku temu.
Ale żeby nie było, że te małe rączki sieją tylko zniszczenie, to dodam że mają też w zwyczaju hojnie obdarowywać przybyłych. Ekipa, która nagrywała ze mną film dla Homebook, wróciła do domu bogatsza o małą część mojej zastawy stołowej. Niech Wam służy!


Ot nagrałam filmik, wielkie mi mecyje! To skoro się to już stało, pokaże Wam co można zrobić z rurką, to znaczy z trzema rurkami i drutem. Co bardziej kreatywnym już wyobraźnia zaczęła pracować na niezdrowych obrotach. A ja upiększę trochę moje nagie ściany, domowej florze zgotowując mały rollercoaster.



KWIETNIK DIY

Do wykonania kwietnika, potrzebujemy kilku tanich elementów i cierpliwości w oczekiwaniu na kuriera:

- rurki mosiężne o średnicy 3mm sztuk 3 - dostępne na Allegro. Nie mam pojęcia do czego używa się ich w prawdziwym świecie, bo w blogowym doskonale nadają się do dyndania przy syficie.

- drucik mosiężny - i tu trochę przeaktorzyłam, bo spokojnie można zastąpić go żyłką i ograniczyć koszt wytworzenia do poziomu, którego nie powstydziłaby się Ikea,

- obcinak do rur - na stanie każdego marketu budowlanego, dla kobiet dodam, że w cenę zakupu mieszczącą się gdzieś pomiędzy najzwyklejszym balsamem a tanim podkładem do cery suchej, powinny wliczyć zdziwiony wzrok mężczyzn  pracujących na dziale z hydrauliką,

- osłonkę na doniczkę - nie czarujmy się - każdy ma po jakimś wcześniejszym eksperymencie botanicznym zakończonym wyhodowaniem suchego wiechcia,

- i oczywiście najważniejsze - roślinkę, którą tam zawiesimy. Moja została zawieszona na wysokości, na której nie straszne już jej wyjadanie ziemi i posypywanie się nią przez moją młodszą córkę. 

Wszystkie elementy gotowe? To odpalamy film i zaczynamy kroić rury. Oczywiście nie zapominajcie, że operator nie pokazuje jak się męczę z cięciem rurek na odpowiednią długość i w przypływie dobroci serca usuwa fragment, gdy drut pląta się, a ja jestem bliska załamania (serio, wybierzcie żyłkę).


Teraz już wiecie, co się dzieje w mózgu kobiety, gdy ta ma za dużo czasu (na nadmiar czasu nie narzekam, ale i tak moje neurony porozumiewają się tylko przy okazji potrzeby wymyślenia nowego DIY). W każdym razie kwiatek wisi, ja jestem zadowolona, a moja twarz jest już dostępna w bezmiarze informacyjnym internetu. Dajcie lajka na otuchę, ta dziwna swoboda, to tylko kilka fortunnie zmontowanych ujęć, zgrabnie niepokazujących mojego stresu. Internet kłamie! Kwietnik wisi.








27 komentarzy:

  1. bardzo pomysłowe a jakie proste w wykonaniu, brawo TY:) (a na dłoni od spodu masz ściągę z tekstem?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To farba, którą nie było czasu zmyć, bo nagrywaliśmy 3 filmy na raz. Strasznie dokładnie oglądałeś ten filmik - przerażasz mnie ;D
      Brawo Ja

      Usuń
    2. Ja się przykładam do wszystkiego co robię tak jak i Ty z tego co widzę:)

      Usuń
    3. Na usprawiedliwienie dodam jeszcze, że to była olejna, a jakoś tak rozpuszczalnika nie było na stanie - pełne poświęcenie sprawie

      Usuń
  2. WoW! Karolina wielkie brawa:)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba domówię rurek na drugi w takim razie

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia i super pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypiszę sobie całych zasług bo program do obróbki zdjęć też się dobrze spisał ;)

      Usuń
  4. Pomysłowe i piękne!
    Pozdrawiam-D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale super jesteś;), kwietnik cudowny Drżyjcie Kasia(Piąty pokój) i Paula(Refreszing)bo rośnie Wam konkurencja;)Ps.Uwielbiam Was wszystkie trzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie drżę, ja się jaram i kibicuję! :D

      L.O.V.E.

      Usuń
    2. Takie z nas kreatywne bestie! :D

      Usuń
  6. No, Kochana, gratulowałam na FB, pogratuluję i tutaj :-) Kawał dobrej roboty! Kwietnik podoba mi się bardzo, bardzo :-) Też nie mam pojęcia, do czego te rurki oryginalnie służą, ale nie ma to najmniejszego znaczenia. Kiedy kolejna część sagi? Będę śledzić w napięciu!
    PS. Kiedy rozdajesz autografy? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w czwartek, kolejny mój pomysł. Trochę bardziej skomplikowany, ale znacznie bardziej efektowny. A autografy będę sprzedawać po piątce na allegro, żeby odbić sobie za materiały ;D

      Usuń
  7. Świetny pomysł :) Niby super prosty, a jednak wygląda efektownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak z pomysłami DIY, że boję się czasem ich realizacji, bo efekt bez profesjonalnych zdjęć i kilku podejść, może być różny. Tu naprawdę efekt osiągnęłam małym nakładem pracy i kosztów, zdecydowanie polecam spróbować.

      Usuń
  8. Świetny pomysł i rewelacyjna realizacja :) Bardzo mi się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam przekonania do wiszących kwietników, ale ten mnie zachwycił! Oczami mej wybujałej wyobraźni widzę go w swoim nieskończonym ciągle gabinecie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wisi w niedkonczonym salonie, pasuje również do niewykonczonych pomieszczeń

      Usuń
  10. Kwietniki bardzo efektowny! Film bardzo professional :) Gratulacje! Fejm jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film to zasługa Homebook - bardzo sympatyczna ekipa. A z tym fejmem to był taki żart :)

      Usuń
  11. Powinnaś zacząć sprzedawać takie kwietniki..poszłyby jak świeże bułeczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę o tym pomyśleć, ale już na emeryturze ;)

      Usuń
  12. Któraś sekcja Twojego bloga nazywa się: WNĘTRZA, KTÓRE WARTO KOPIOWAĆ, czy jakoś tak... Ten pomysł na kwietnik to pomysł, który naprawdę warto kopiować!!(;

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger