Kuchnia dla dzieci

28


Św. Mikołaj potrafi roznieść miliardy prezentów w jeden wieczór, okiełznać dwanaście zwierząt nienależących do ras pociągowych i przy tym przez cały czas rubasznie się śmiać. Nie przeszkadza mu w tym mało ergonomiczna sylwetka i podeszły wiek. Straszny z niego jednak lewus do projektów DIY...

Zostaliśmy z mężem jego elfami - tak brzmi oficjalna wersja historii. Moje dziecko przyjęło ją łatwo, bez zadawania zbędnych pytań. Tak więc jest prezent od Mikołaja, ale przygotowany przez rodziców. 
Nie jestem fanem zamykania dziewczynek w ciasne konwenanse i stawiania od małego przy kuchennych blatach. Jednak po tym, gdy skleciłam kuchenkę z kartonu po mleku, a Ona bawiła się nią, dopóki nie oderwały się papierowe drzwiczki do piekarnika i nie odkleiły się palniki z papieru samoprzylepnego, kuchenka została zamówiona u Świętego. 

Najprawdopodobniej kuchenka zamieszka gdzieś w pobliżu prawdziwej kuchni. Jest szansa, że moi mali pomocnicy, będą przygotowywać w niej posiłki, zamiast ciągnąc za sobą stołki, gdy tylko wezmę do ręki patelnię. 
"Mamo ja ci pomogę" - nie Kochanie, możesz przygotować coś lepszego i plastikowego u siebie.


Do wykonania potrzebujemy:

- starą szafkę odpowiedniej wielkości
Moją znalazłam na gumtree.pl - taki poprzednik OLX, na którym kiedyś szukałam mieszkań do wynajęcia w czasie studiów, a teraz pomaga mi znaleźć takie skarby za trzy dychy. 

- nóżki, pokrętła (gałki), zawiasy, uchwyt i haczyki
Wracając z pracy, mam szczęście przejeżdżać obok sklepu z akcesoriami meblowymi, mogłam więc spokojnie wybrać potrzebne części. Gdybyście potrzebowali namiaru na sklep to domex.sklep.pl prowadzi też sprzedaż wysyłkową. Ciekawe czy kiedyś zorientują się jaką kampanię reklamową robię im w internecie. 

- farby
Od dawna miałam ochotę pobawić się farbami kredowymi. Jakiś czas temu dostałam trzy puszki farby Pure&Original (kolor Poetic Blue) i chciałam wypróbować ich osławioną wydajność. Mała puszka farby rzeczywiście wystarczyła mi na przemalowanie elementów w kolorze szafranu. Do zabezpieczenia farby potrzeby jest wosk. Teraz przed farbą najważniejszy test - jeśli oprze się kuchennym eksperymentom moich dziewczyn będę pewna, że jest niezniszczalna. Dla mnie ogromną oszczędnością czasu był fakt, że farba kredowa nie wymaga matowienia powierzchni przed nałożeniem. 

- elementy hydrauliczne:
Kran kupiłam na targu staroci, do niego dopasowaliśmy kolanko i rurkę w markecie budowlanym.

- "zlew" i "palnik"
Zlew to, jak widać,  metalowa miska. Początkowo palniki miałam wyciąć z filcu, ale znalazłam ruszt do mikrofalówki, którego nigdy nie potrzebowałam. I jest palnik.





Poszczególne elementy prezentują się tak: 






Natomiast to efekt końcowy, kilku wyjazdów po zakupy, malowania, cięcia i wiercenia:










28 komentarzy:

  1. Przepięknie wyszła Wam ta kuchnia, zdecydowanie powinniście dostać dobrze płatną posadę na biegunie północnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dobrze płatna posada" brzmi świetnie. Dzięki

      Usuń
  2. Wspaniały pomysł. W ten sposob można dobrać wielkość do miejsca, zpersonalizować wg upodobań i cieszyć się razem z dzieckiem. Brawo. Wyszło przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc wybór zdeterminowała cena szafki. Niestety, ale na OLX dużo ciężej jest znaleźć coś w cenie niższej niż 50 złotych. Do takich projektów polecam gumtree.
      Moje dziewczyny gotują już trzydaniowe plastikowe posiłki :)

      Usuń
  3. O ja cieeeeeeee! Ale piękna kuchenna...marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :D wyszły już pierwsze zupy

      Usuń
  4. Cudna jest! :D Kranik wymiata! Kranik to mój bohater!*

    * W miejscu tym nastąpiła barwna dla bohaterki retrospekcja, a mianowicie powrót do przeszłości, czyt. służbowego wyjazdu motywacyjnego, kiedy to pracowała dla jednej z duuuużych firm produkujących napoje alkoholowe chmielowe. Tam też, podczas prezentacji najnowszego produktu, jakim był keg ogólnodostępny, bohaterem filmiku prezentacyjnego był... kranik. Bo bez kraniku piwka się nie napijesz. Całość wpleciono w przeróbkę ostatniej części Matrixa, kiedy to Neo walczył ze Smithem o... rzeczony kranik. Bosh, to były czasy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja temu kranikowi wymyśliłam inną historię życia. Otóż przez całe swoje życie służył do podlewania kwiatów w wielkim ogrodzie. Niestety dom popadł w ruinę i gdy już się wydawało, że kran wraz z rurami zostanie wyrzucony na złomowisko, znalazł go człowiek, który postanowił dać mu drugą szansę. Kilka miesięcy przeleżał w kartonowym pudle wśród innych skarbów. Przyszła pewna zimna niedziela, gdy w tym pudle wyszperałam go właśnie ja.
      Chyba obie mamy wybujałą wyobraźnię, ale starocie dają możliwość tworzenia historii ich życia :)

      Usuń
  5. wyszło przepięknie :) farby kredowe jednak mają moc, muszę sama na czymś je wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze przyznać, że nakłada się je bardzo przyjemnie. Raz już próbowałam zabawy tą farbą, ale zrobiłam ją sama, a nie mając wyczucia co do konsystencji, nie wyszła idealnie. Wiem, że cena bywa zaporowa, ale do takich eksperymentów wystarczy mała puszka, która już tak nie przeraża ceną

      Usuń
  6. Brawo Wy! Wyszło super :) U mnie po mikołajkach też kuchnia poszła w ruch (ta juz była na stanie), ale dzieciaki dostały drewniane posiłki i teraz codziennie mnie karmią pizza i kiełbaską ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jak mały kucharz pyta "mamo, na co masz ochotę". Odpowiadam, że wszystko czego chciałam już mam. Chyba jeszcze nie rozumieją. Finalnie dostaję zupę :)

      Usuń
    2. Zapewne jeszcze nie :) Pewnie wiedzą, co mama lub najbardziej... albo co gotuje najlepiej :)

      Usuń
  7. piękna! ja właśnie planuję kuchenkę dla mojej trzylatki. Twoją zdecydowanie zapiszę w inspiracjach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na mój profil na Facebooku. Pokazuję tam kuchenkę, która z kolei mnie zainspirowała do działania

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Muszę w tym miejscu znów pochwalić męża :)

      Usuń
  9. Dobra robota! Drewniane kuchnie są super. Nasza jest w ciągłym użytkowaniu młodszego syna już prawie rok i wygląda jak nowa w przeciwieństwie do plastikowych ze sklepu, które psują się po tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynym słabym punktem są zawiasy przy piekarniku. Częstotliwość i siła z jaką są otwieranie nie została należycie zweryfikowana. Poza tym ma już za sobą tysiące dwudaniowych dań i setki deserów. Pewnie do roku zostanie lekko zdewastowana, ale i tak jej estetyka będzie mi bliższa niż plastikowych odpowiedników :)

      Usuń
  10. Sama chciałabym mieć taką kuchnie! Haha. Boska. Ostatnio w ramach bycia nianią spędziłam z maluchem chyba godzine w "kuchni". Co minute "kawa", talerz makaronu, znowu "ciocia kawka" :-)

    Pozdrawiam cieplutko:-)
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby te posiłki były prawdziwe miałybyśmy już po kilka kilo więcej w obwodzie :)

      Usuń
  11. Moja chrześniaczka do swojego pokoju zażyczyła sobie kominek Szwagier razem z siostrą także zabrali się za własne wykonanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze przeczytałam? Kominek? Ja to muszę zobaczyć!

      Usuń
  12. Ale fajnie to zrobiliście :) Marzyłam o takiej kuchni, jak byłam mała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć dzieci, można spełniać własne marzenia udając, że robi się prezent dla nich ;)

      Usuń
  13. a ja muszę vo prę dni budować kuchnię klocków:)

    OdpowiedzUsuń
  14. W kuchni dla dzieci na pewno świetnie odnalazłyby się nieszablonowe okapykuchenne :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger