Tysiące pomysłów w jednym pokoju

16
Nienawidzę lalek barbi!, ich nieproporcjonalnych kształtów, tandetnego makijażu i strojów, których nie powstydziłaby się co odważniejsza ulicznica. W realnym świecie takie proporcje ciała osiąga się tylko przy pomocy chirurga. Niesmaczny kawałek plastiku, który sprzedaje mojemu dziecku niezdrowe wzorce idealnej kobiecej sylwetki. Nienawidzę je tak bardzo jak moja córka uwielbia. Dzieli się tym uwielbieniem z wszystkim wokół, dzięki czemu przy każdej okazji zostaje obdarowywana tymi wychudzonymi szkaradami. A ja z szacunku, do osoby która chce sprawić dziecku radość (bo radość sprawia), uśmiecham się krzywo na ich widok. W skrytości ducha marzę jednak, aby powyrywać im te plastikowe nóżki, wsadzić na dno kosza na śmieci lub spuścić w toalecie. Kolekcja jednak rośnie nieubłaganie, a ja powoli się z tym godzę. Może przesadzam? Może niepotrzebnie dramatyzuję? 
Wszystkie złe uczucia kumuluję w tym chińskim produkcie, wierząc, że moje dziecko samo zrezygnuje z zabawy tymi małymi okropieństwami. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy: zabawki-koszmarki, tandetne lalki i całe to plastikowe badziewie, kruszące się w rękach, jest nieodłącznym elementem współczesnego dziecięcego świata. Nie mam prawa nikomu dyktować, czym obdaruje moje dziecko, skoro jemu sprawia to radość. 
Podążam za radą Elin - w pokoju dziecka powinno być dużo pojemników i miejsca do przechowywania zabawek. Na taki pojemnik możemy zaadoptować starą walizkę, kuferek, nawet kosz na jabłka. Spójrzcie ile jest, w jednym pokoju, niesamowitych pomysłów, nie tylko na przechowywanie rzeczy, ale także eksponowanie tych wartościowych.

Zdjęcia pochodzą ze strony Studio Elwa i zostały opublikowane za zgodą przemiłej właścicielki tej bajecznej przestrzeni. Tym mobilnym polecam profil @studioelwa na Instagramie - dużo się tam dzieje.








Dodatki pasujące do wnętrza, wraz z linkami do sklepów:

1. Lampa, 2. Pozytywka, 3. Honeycomb, 4. Poduszka, 5. Naklejki, 6. Domek, 7. Koszyk, 8. Tkaniny, 9. Obrazek, 10. Kufer, 11. Tacka, 12. Pudełko, 13. Globus, 14. Girlanda, 15. Pudełka, 16. Kuferki, 17. Pojemniki, 18. Poduszka gwiazda, 19. Ozdoba.







16 komentarzy:

  1. Wszystko takie piękne, że aż chciałaby się mieć :)))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką pewną wizję, jak się tam zakradam z wielkim workiem... Nie mogę pozbyć się tego obrazu ;)

      Usuń
  2. A czy Ty nie miałaś/chciałaś mieć Barbie? Ja tak, ale wtedy nie wszyscy mieli co chcieli i alternatywą były (jak dobrze pamiętam) Sindy. Miały podobne kształty co barbie i nie zrobiły mi dziury w mózgu ;) To kiedyś przechodzi ;) A tak w ogóle to właśnie wyszły jakieś nowe o różnych figurach. W Polsce pewnie jeszcze nie ma ale mówili i pokazywali je;)
    Co do pokoju to bardzo stylowy, sama bym mogła w takim zamieszkać :) Wzrok przyciąga też nietypowe tipi - niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://magazyn.allegro.pl/5587-roznorodnosc-jest-fajna
      Właśnie znalazłam tą informację, trochę mnie uspokoiła. Ale i tak nie polubię tych szkieletorów, choć córce z rąk ich nie wyrywam. To jej decyzja czym się bawi, ale mnie już zawsze ich estetyka będzie mierzić :)

      Usuń
  3. W latach osiemdziesiatych marzyłam o tej wychudzonej laleczce.Wtedy miały ją
    tylko dziewczynki których babcie mieszkały w byłym RFN.Ależ mi się wtedy podobała;)Niestety nie posiadałam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wie, no wiem, też o niej marzyłam i jakimś cudem rodzicom udało się ją zdobyć. Ale wydaje mi się, że to było trochę jak z coca-colą - wtedy była symbolem "zachodu", dziś wiemy że psuje zęby i przyczynia się do nadwagi.
      Już dam spokój tym lalkom, no nie są takie złe :)

      Usuń
  4. Zauroczyły mnie gwiazdki na ścianie i suficie, niby ograny motyw, a tu tak świeżo wygląda - może przez kolor tychże ścian ? Tak samo mają się elementy Ikeowskie, trochę ich jest, a pokój nijak nie wygląda na katalogowy.
    Kurcze, lubię wnętrza, które wybierasz :)

    PS. Moja ekhm...dziestoletnia Barbie kurzy się w pudle z pamiątkami. Nie skrzywiła mi psychy, w każdym razie nie ona najmocniej, ale też frakcję "plastik" reprezentowała sama. Pocieszaj się, że to minie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiazdki są super, ale tak naprawdę oszalałam na punkcie starych walizek, jako miejsca do przechowywania zabawek. Nie sądziłam, że potrafią tak dobrze współgrać z delikatnością dziecięcego pokoju.

      Usuń
  5. Przebajeczny pokój!

    A lalek Barbi bym się nie czepiała ;) Sama je miałam (i mam do tej pory) i uwielbiałam się nimi bawić, bo mogłam - jak się teraz reklamują - wcielać w różne role, "ćwiczyć" dorosłość, nie tylko w formie bycia mamą dla lali, którą będę tulić, przewijać itp., ale dla mojej Barbie szyłam stroje (bawiłam się w projektantkę swego czasu, ba! miałam nawet kolekcję wiosenną i jesienną ;)), z modeliny robiłam narty, żeby mogła jeździć w zimie, budowałam domki z kartonu... Tworzyłam lalkowe klasy licealne, a moje zabawki przeżywały szalone przygody. Te lalki wg mnie dają więcej możliwości niż typowa lalka dzidziuś, którą możesz się wyłącznie opiekować. Przy Barbie opiekę ćwiczysz na jej małych siostrzyczkach (u mnie to były dzieci, bo i Barbie nie była Barbie, ale każda miała własną osobowość, poza tym blondyn miałam mało, wolałam szatynki :P). Rozumiem oczywiście wątek jej ciała i strojów i zgadzam się z tym dorosłym podejściem, ale - właśnie - to jest nasze - czyt. dorosłych - podejście. Dziecko tak tego nie odbiera. I nic złego mu z zabawy Barbie się nie stanie... To ewentualnie tylko środek do czegoś, ewentualne narzędzie, ale nie zło samo w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie przypomniałam, że wraz z siostrą byłyśmy szczęśliwymi posiadaczkami nie tylko lalek, ale i Kena. I zdaję sobie sprawę, że to nie spowodowało, iż codziennie wywieram presję na mężu aby zafarbował się na blond i miał kaloryfer na brzuchu. Moje dziecko bawi się barbi, tylko boli mnie trochę estetyka ich wykonania, skąpe ubranka i tandetne włoski (przeważnie przyczepione tylko z przodu głowy). Tak zwyczajnie, po ludzku nie podobają mi się. Nie twierdzę, wcale że są odpowiedzialne za całe zło tego świata, ale w dzisiejszych czasach z powodzeniem można wybrać, po prostu ładniejsze zabawki: miękkie pluszaki, szmaciane lalki, zestawy kreatywne, klocki... N można tą kasę spożytkować lepiej, może niesłusznie oberwało się tylko lalkom. Chodzi mi ten cały plastik w agresywnych kolorach, na który powoli brakuje mi miejsca w jej pokoju.
      Ale może to jest problem ze mną i moim podejściem, więc obiecuję Ci jedno: w pierwszy deszczowy dzień, wyciągnę z szafy wszystkie materiały i spróbujemy zrobić Barbie nowe sukienki. Spróbuję je odczarować, zobaczymy co z tego wyjdzie, a coś czuję , że zabawa może być dobra :)

      Usuń
  6. /refreszing/
    Jak dla mnie, co za dużo- zawsze zdrowo :D Tak naprawdę wielką sztuką jest praca z tak wieloma dodatki w jednej przestrzeni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Togo jest tyle, że co chwilę wracam do tych zdjęć, żeby doszukać się nowych pomysłów i kolorów. Już nie boję się eksperymentować, pokój mojej córki czeka kosmiczna przemiana - jak tylko zdobędę fundusze :D

      Usuń
  7. Ładna aranżacja wnętrza. Jednak w jaki sposób rozwiązane jest oświetlenie pomieszczenia? Pokój dla dziecka powinien być dobrze oświetlony. Jest tylko ta lampka na biurku. Samo pomieszczenie ładne, dziecku powinno się podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bajeczny ten pokój! Faktycznie można przyglądać się godzinami i za każdym razem wyłapywać coś nowego. U Anki pewnie za rok będzie mniejszy bądź większy remont (szkoła) - z pewnością przypnę sobie te fotki do tablicy :-)
    Co do Barbie i księżniczek, już przestałam się buntować. Sama miałam dwie i wyszłam na ludzi. Co prawda kolekcja Anki mnie rozwala (samej Elsy ma 7 sztuk - w różnych rozmiarach), ale widzę, że bardzo chętnie się tymi lalkami bawi. Dyskutuję z nią, podsuwam różne zabawki, niech się uczy i wybiera sama. Pozdrawiam ciepło! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cała masa fantastycznych dodatków i inspiracji - to lubię!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę z rocznym opóźnieniem powiem, że Barie to tylko... narzędzie ;D Coś jak simsy. Jak ktoś ma zwichrowaną osobowość, to zamiast simom układać bajeczne plastikowe życie, będzie im drabinki zabierać. Wiem, co mówię, sama miałam pokłady barbie i ich podróbek i wiele z nich miało naprawdę szalone osobowości i przygody (jedną bez nóg nawet na pankówkę przerobiłam - ba, dzięki tym lalkom nawet miałam zapędy do szycia), także o córkę w ogóle bym się nie martwiła. To, jak ona wykorzysta potencjał tych zabawek, to jej sprawa i myślę, że to naprawdę może nie raz być inspirujące :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger