Obrus bez szycia i przygotowania do wiosny

20

Tak to już jakoś w życiu jest, że pewne rzeczy musimy sobie zrekompensować. Brak miłosnych uniesień rekompensujemy sobie endorfinami uwolnionymi po obżarciu się tabliczką czekolady, brak stylu rekompensujemy koszmarnymi (ale modnymi) butami, brak powodów do narzekania, szybko nadrabiamy robiąc najgłupszą rzecz na świeci. Można by tak dalej, wszyscy mamy jakieś grzeszki. 

Ja rekompensuję sobie brak dwóch rzeczy, coraz słabiej zaznaczoną talię, zrekompensuję sobie w najbliższym czasie zakupami ubrań o nieco luźniejszym kroju. Natomiast brak wiosny zamaskuję pastelami i zielenią. Zasiądę przy stole i będę udawać, że jest ciepło. To też zrekompensuję sobie podkręcając kaloryfery.
Niech się ta wiosna już schowa, wcale mi jej nie brakuje - powiedziałam spoglądając w okno ze łzami w oczach.  


Dobrze, koniec narzekania. Kiedyś w końcu i tak przyjść musi. Poczekam tu na nią cierpliwie, a potem wygarnę wszystko.

Szyć nie potrafię, a zrobiłam obrus. Takie czary i cuda na kiju. Tajemnica to pasek do obrębiania z IKEA, trochę bawełny i skandynawski sznyt w postaci trójkątów. 
Przycięłam płótno, podkleiłam paskiem, zaprasowałam i gotowe. Kolejny raz moje lenistwo wygrało z potrzebą nauczenia się czegoś pożytecznego. Wybaczcie dzieci, mam dalej nie potrafi zszyć dziury w ulubionej spódniczce.
Zapomniałabym o farbie do tkanin i ziemniaku... To już wszystko: farba do tkanin i ziemniak. Zaprasować i gotowe. Instrukcja tak prosta, że mogę ją napisać monosylabami.


Efekt końcowy niespełna godzinnej pracy, z czego najwięcej czasu zajęło mi prasowanie tej opornej tkaniny, widać poniżej. W sam raz na święta lub celebracje Światowego Dnia Trójkąta. Jak kto woli.






Poduchy, w które się wtulam i łkam spoglądając na termometr, to nowa polska marka We Love Beds. Błękitna docelowo, wraz z krzesłem, powędruje do pokoju córki. Choć nie wiem jak zrekompensuję to moim plecom. Chyba zamówię kolejną...
A jest w czym wybierać, bo oferta jest sukcesywnie powiększana o najmodniejsze kolory, na przykład o tegoroczne kolory Pantone: Serenity i Rose Quartz. Mojego patriotycznego ducha cieszy metka Made in Poland - tak już mam, że lubię krajowe.




Mieszkanie w bloku to wyzwanie nie tylko w weekendy, gdy sąsiedzi postanawiają "rozkręcić tą imprezę". Albo co gorsza, my dzielimy się z nimi ulubioną muzyką, ale także dylematy "gdzie to wszystko pomieścić". Szafki z ikeowej BESTY, na to miękkie siedzisko i moje siedzisko ma jak w raju. Zamiast zagłówka obkładam się poduchami i ten sposób konsumuję posiłki lub czytam.
Powoli rozważam przeprowadzkę z sypialni...









Wesołych Świąt!



20 komentarzy:

  1. Jak urokliwie! Piękne te pastele :> I cudne połączenie...
    Rozsiadłabym się u Ciebie, Kochana, masz tak przytulnie! (No i wiosennie! Aż poczułam cieplejszy powiew powietrza :>)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i ja w końcu poczuję ten powiew, bo na razie kulę się w sobie na myśl o wyjściu z domu. Ale teraz to już może być tylko cieplej :)
      Zapraszam jak tylko postanowisz do Krakowa zajrzeć!

      Usuń
    2. Och, teraz to już się nie zawaham wprosić! :D
      Dzięki, Kochana! :*

      Usuń
  2. Karola, czy Ty zawsze robilas takie piękne zdjęcia???

    I lamperię taką zawsze miałaś???

    Też muszę sobie taki obrus zrobić, tzn jakis-tam stempelkowy, ale mam problem ze wzorkiem, bo jak się przywalilo taką tapetę w jadalni, to teraz trzeba się głowic i dumac, co będzie do niej jako-tako pasować.

    Aha, i bardzo mi sie podoba, ze trójkąty sa tylko na brzegach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamperia to nowy nabytek i strasznie się z niej cieszę, mimo iż na początku wyszła trochę "szpitalnie".
      Twoja tapeta daje takiego czadu, że daj spokój z obrusem i tak nikt go przy niej nie zauważy ;).

      Usuń
  3. Cholera, no i co narobiłaś?! Przez Ciebie idę kupić farbę do tkanin....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po drodze jeszcze zahacz o warzywniak, chyba że masz zapas ziemniaków... ;)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie wyszło. Trójkąty zrobiłaś delikatne i dzięki temu obrus wygląda świetnie. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja leniwa natura przeciwstawiła się pomysłowi bardziej ekstrawaganckiego wziru. Fajnie że Ci się podoba

      Usuń
  5. Świetny pomysł, piekny obrus ,po co utrudniać sobie skoro można łatwiej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obrus jest mega czadowy.Pewnie to wysoko gatunkowy len że nie da się odprasować. Czytałam już o stemplowaniu ziemniakiem ale nigdy nie próbowałam, czas to zmienić.A lamperia wymiata ;)Uwielbiam takie rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawełna, ale jakaś taka oporna na wdzięki żelazka. Len żal byłoby potraktować ziemniakiem

      Usuń
  7. Pięknie, cudownie dobrane kolory.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czadowy ten obrus! Patrząc na te zdjęcia ja czuję już wiosnę!
    Wszystko bardzo w Twoim pastelowym stylu... :)
    Pozdrawiam!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. /REFRESZING/
    to jest coś dla mnie, bo ja co do zasady, wiesz, co robiłam? Pistolet z klejem na gorąca i wszystko tak szyłam :D I jakie piękne zdjęcia, KAROLA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre! Najważniejsze że się trzyma - na czas robienia zdjęć :D

      Usuń
  10. Pięknie to wszystko wygląda! Myślę, że zaspana w tym roku Wiosna może się tylko zawstydzić patrząc na te cudowności. Obrus wyszedł świetnie, patent z ziemniakiem, jak zawsze niezawodny :D No i genialne siedzisko :) Zawsze marzyło mi się takie pod oknem, jak byłam mała. Naoglądałam się wtedy za dużo amerykańskich filmów ;D ;) Lecę oglądać poduchy, bo kolory mają cudne :) Wesołych Świąt! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja podpisuję się pod komplementami na temat zdjęć :-) Obrus pomysłowy, ja bym może się na jakieś kropki skusiła? Choć mam maszynę do szycia i coś tam na niej zrobić potrafię, często sięgam po taśmę z Ikea - jakoś mniej babraniny ;-) Poduchy świetne, kącik wypoczynkowy również. Wszystkiego dobrego, uściski!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ALE TU ŁADNIE , Blogger